• sesja ciążowa Ani i Łukasza / lifestyle

    W ostatnią niedzielę miałem niesamowitą frajdę pracować z Anią i Łukaszem podczas sesji ciążowej w ich domu. Łukasza poznałem w 2017 roku kiedy z polecenia wspólnych znajomych zwróciłem się do Niego w sprawie wykonania tatuażu (dla mnie Łukasz to level master). Niedługo później poznałem Anię, przyszłą żonę Łukasza (akurat wpadła do studia kiedy Łukasz rzeźbił mój tatuaż. Jeśli twój zaufany facet od tatuażu jest równocześnie świetnym rozmówcą (tak dobrym, że zapominasz o bólu podczas tatuowania), to znajomość prawie na pewno się rozwinie. Tak też się stało. Tatuaż był i jest, doszły nowe, Ania i Łukasz są małżeństwem, brzuszek z „niespodzianką” rośnie, zatem czas na sesję! Praca z nimi to była…

  • Sesja poślubna Julii i Aleksandra była wisienką na torcie naszej współpracy. Od samego początku było jasno powiedziane – sesja poślubna odbędzie się w okolicach Bergen w Norwegii, tam gdzie na co dzień mieszka Julka i Aleksander. Nie było mowy o planie B, po prostu nie. Kierując się wskazówkami moich przemiłych klientów dopasowaliśmy terminy do swoich zawodowych planów, uwzględniając przede wszystkim fakt, że Norwegia to kraj o kapryśnej pogodzie i okienko pogodowe nie będzie czekać w nieskończoność. Podróż z Gdańska to sympatyczne 2-3 godziny, podczas których nie zdążyłem się znudzić ani ścierpnąć. Ot taka wycieczka porównywalna z jazdą autem z Poznania do Warszawy 🙂 Klima Norwegii w okolicach Bergen to takie…

  • stowarzyszenie morsy konin – zakończenie roku – 29 grudnia

    Spontanicznie, pod wpływem telefonu od Eli (moja bratnia dusza od jogi) wziąłem aparat i pojechałem zobaczyć jak bawią się chyba z pozoru najbardziej ekscentryczni z ludzi – konińskie morsy (Stowarzyszenie Morsy Konin). Okazało się na miejscu, że to nie jest impreza niszowa, ale przeciwnie, duży event, masę fajnych uśmiechniętych osób, które wbrew „logice” zdecydowały się na kąpiel w Jeziorze Gosławickim przy temperaturze dążącej ku zeru 😉 Atmosfera pikniku była tak wciągająca, że postanowiłem następnym razem pojechać bez aparatu, za to wziąć ręcznik i czapkę.. trzymajcie kciuki, to będzie w moim przypadku nie lada wyzwanie, gdyż szczerze nienawidzę zimnej wody 😉 Jacek Radunc  – Wasz fotograf